drodzy państwo, dostaję pierdolca fajne z niefajnym mi się miesza a w głowie paranoja. od czasu do czasu przyszywam żywcem do swej skóry cudze tożsamości potem zrywam zanim ropa popłynie splątanymi żyłami. zimno mi w głowę, przeciąg w niej mam wietrzą mi się słowa, ziębią pomysły przewijają taśmowo jakieś sztampowe hasła ponowoczesności pachnie rdzą a coś cicho acz złowrogo brzmi pod ziemią jakby wulkaniczne erupcje napinające glebę, aż ta starczo zmarszczy się pęknięciami. ja potrzebuję REWOLUCJI jak amerykanie taśmowego oświecenia w indyjskich pensjonatach z medytacją o kalifornijskim akcencie chcę islandzkiego włóczęgostwa pooddychać gazem ziemnym, skaleczyć się zacinającym deszczem. wrócić, odżyć, umrzeć ponownie i powyłamywać sobie palce pisząc, co mi w duszy grzmi. low roar - i'll keep coming kurwa, zacznij się.