zabawne, jakiś czas temu zapisałam, że zawsze jest jakieś wiadro wody tudzież kwasu w tę albo tamtą, ale jednak. nie widziałam tego przez zaparowane soczewki, zadymioną głowę. mgła musiała ułożyć się w trawie, żebym mogła w niej moczyć stopy podejść pod walijskie wzgórza i odetchnąć pełną piersią uśmiechać się do morza and there's no tragedy in that należało się rozliczyć z upiorami, żeby dojść do prostego wniosku że zasługuję na dobrą osobę i taką jestem też ja. melodramatycznie raz ciągnie, raz wije się czas jesień znowu pachnie liśćmi, zamiast dławić zgnilizną niebo jest jogurtowe, albo cudownie miodowe, już nie bure, ni stalowe śmiech zamiast trzeszczeć i pękać w uszach, wydaje się być melodyjny a ludzie mają gładsze twarze. długo maszerowałam ramię w ramię z goryczą i paroma jej kolegami minęły dwa kalendarzowe lata znowu czuję, że ten świat jest mój. Glen: Well, you know what it's like when you first sleep with someone you don't know? Russell: Ye...