Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2011

oda do jesieni

zawsze jest jakiś worek mąki albo gipsu. tak jak nie dostrzega się rosnących włosów, gdy patrzysz każdego dnia w lustro, tak nie notuje się zmian w swoim profilu krążąc to tu, to tam, uciekając przed sobą i tym, co zostało z mitu wietrznego gdańska, który tak kochałam odcinałam powoli kable, jeden za drugim. uciekłam z czeskich ziem bez oglądania się za siebie 17h mentalnej podróży w samotni, między ludźmi, których pewnie nigdy już nie spotkam tamte nocne rozmowy były jak serwowanie siebie w pigułce gdy weszłam do swojego pokoju, rzucając za ciężki plecak pod nogi poczułam, że ta sypialnia nie należy do mnie to komnata agaty sprzed lat, oliwkowej, zahukanej i milczącej. usiadłam na podłodze i w bezdyskusyjnym amoku, zaczęła wyrzucać rzeczy już-nie-moje, nie zatrzymując się nawet przy tym, co wydawać się mogło, miało dla mnie ogromną wartość sentymentalne śmieci, kotwice mocujące w dniach sprzed lat trzy ogromne worki przeszłości. a potem zdarłam farbę ze ścian, zdjęłam z...