Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

dookoła szyi

pokręciłem głową. choć kręcenie głową naprawdę niczego nie rozwiązuje jeszcze raz siadam przed purpurową ścianą z zamiarem posprzątania w swojej głowie odłożę na opisane półki mentalnej spiżarni ponumerowane myśli w słoikach jednak gdy tylko się do nich zbliżam, znikają, pękają bez dźwięku i giną w eterze jestem dzieckiem biegającym za balonikami ze szpilką w dłoni. jeszcze osiem tysięcy. ta jesień podobno już się dopełnia, na dniach śnieżne istoty zsypią z nieba niewinnie białą pokrywę, z początku zawsze zachwycającą, by na koniec każdy nią gardził potem będzie już tylko ciszej i bardziej pusto świat zaśnie ja już śpię, nie pamiętam jak długo emocjonalne odleżyny nie powstają w jedną noc. podręcznik mnogości mych zachowań zawiera tylko trzy stany malowniczo ludzkie zachowania. zdradliwa apatia o milczeniu ważącym setki kilogramów, które boleśnie gniotą moje kończyny kuśtykam z łoskotem między wrażeniami, słodko gruchoczą moje kości jestem więźniem bezruchu palący nieludzki smutek , r...

aż wzejdzie słońce

czekam do rana wsłuchując się w pomruki i bezdechy mojego kota patrzę się w suche, coraz bardziej złociste brzozy przed oknem aż przyjdzie jakaś cudowna myśl, rozwiązująca wszystko taka, co mnie wybudzi z niespodziewanej depresji przez brak ostrego słońca, bałkańskiej muzyki i 35 stopniowych upałów i w końcu pchnie do przodu na tyle, bym dotrzymała kroku teraźniejszości. przyszło mi zdrowo żyć. jako chłopiec z krótkimi włosami obfite śniadanie z mlekiem, zawsze warzywo w akompaniamencie odrobiny mięsa, świeże pieczywo, z którego zrezygnować nie umiem garstka przyjemności i ruch, ruch, ruch, obsesja poruszania. kolejny dzień bez alkoholu, który okazał się problemem i dzień i procenty.