pokręciłem głową. choć kręcenie głową naprawdę niczego nie rozwiązuje jeszcze raz siadam przed purpurową ścianą z zamiarem posprzątania w swojej głowie odłożę na opisane półki mentalnej spiżarni ponumerowane myśli w słoikach jednak gdy tylko się do nich zbliżam, znikają, pękają bez dźwięku i giną w eterze jestem dzieckiem biegającym za balonikami ze szpilką w dłoni. jeszcze osiem tysięcy. ta jesień podobno już się dopełnia, na dniach śnieżne istoty zsypią z nieba niewinnie białą pokrywę, z początku zawsze zachwycającą, by na koniec każdy nią gardził potem będzie już tylko ciszej i bardziej pusto świat zaśnie ja już śpię, nie pamiętam jak długo emocjonalne odleżyny nie powstają w jedną noc. podręcznik mnogości mych zachowań zawiera tylko trzy stany malowniczo ludzkie zachowania. zdradliwa apatia o milczeniu ważącym setki kilogramów, które boleśnie gniotą moje kończyny kuśtykam z łoskotem między wrażeniami, słodko gruchoczą moje kości jestem więźniem bezruchu palący nieludzki smutek , r...