jak już powiedziano jest rzeczywistość i rzeczywistość. nie wiszę pomiędzy, nie mówię o sobie w liczbie mnogiej, ani osobie trzeciej jestem blisko, choć prostuję łopatki na ścianie i liczę oddechy jestem wciąż pewniej rysowana grubym konturem senny szkic wyraźnieje, jak postaci wyłaniające się z mglistej powłoki. czas jest dobrym sposobem na wszystko więc czasuję się tik tak biegnę po tarczy przeskakując wskazówki czasem wdycham strute chemią powietrze tylko na własną odpowiedzialność. odkrywam proste prawdy jak to, że oczy iori są od płakania a każdy nowy dzień po to, by się cieszyć. powtarzalność wcale nie jest morderstwem to dopiero kicz wymierza policzki. wiem już, że bywam zmanierowana w swojej obsesji szukania absolutu a to tu, całkiem blisko w skórze, którą zamieszkuję. dzisiaj spojrzałam nieznajomemu głęboko w jego przymglone oczy bezwstydnie zawiesiłam na nim wzrok w kołyszącym pociągu i pomyślałam sobie na granicy bezwiedniości, że ja mogłabym ko...