Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

i am not an island

witaj jeszcze nowszy roku zaskoczyłeś. piszę nie dlatego, że potrzebuję, a dlatego, że chcę. na litość boską, wiem przecież, kiedy się pragnie. pomyliły mi się kolejności i zależność ta powinna być zerwana. jakkolwiek wiele pięknych rzeczy się rodzi w bólu, to jest to związek dość mizerny, zwłaszcza gdy lubuję się w tańcu ze słowami. sprowadziło się to do tego, że by tworzyć, musi być mi źle, a że twórczość jest mi potrzebna, to godzę w swoje słabości, karcę się rozmyślnie. brudzę ręce ropą z ran, które paprają się przepięknie. to moja korzyść w cierpieniu. miewam wrażenie, że w szczęściu wszystko zostało już powiedziane. nie ma nic do dodania. jest bezbarwne i przewidywalne, usypia monotonią. to oczywistość. o tym się nie opowiada, choć przez to staje się ulotnym i zapominanym. to jak nie branie dobrego ucznia do odpowiedzi, bo przecież potrafi. powinno się jednak to pielęgnować, chuchać, dmuchać i utulać. dzielić się promieniejąc. należy uznać ważność rzeczy dobrych i tak - zalegaliz...

nad miastem tej nocy

najwięcej myśli klaruje mi się pod prysznicem. gdy stoję naga w dusznych oparach o zapachu jaśminu i rozkoszuję się strumieniem wody masującym moje ciało, wewnątrz wszystko się umelodyjnia w przepięknej harmonii. na jednym wydechu staram się spisywać myśli, które wolno i wyraźnie wyszeptują mi się w głowie. odkrywam jakieś proste zasady, pasujące do wszystkiego i wiem, że może to trochę przerażać. z pozycji obserwatora mam całe spektrum możliwości, choć co prawda - coraz mniej przyjemnych. chciałam zaapelować surową bezpowrotność, która przychodzi zawsze, ale to ze wściekle świńską upartością zawsze , po śpiewnej, rozmarzonej naiwności o oczach dzieciaka. i tego nie da się nauczyć, nie ma możliwości ustrzec się przed skutkami, o ile w ogóle porusza się między istotami w poszukiwaniu ciepłego zrozumienia, ukojenia egzystencjalnej rozpaczy, utulenia w strachu przed nicością. a jak tego nie robić? jeśli składasz dary ofiarne w postaci twoich słabości pod stopy więźnia swojego ego, zawsze,...

ciemnego pokoju

nie trzeba się bać wiesz? nie potrzebuję latarki. sugestywność nie zna wycofania nawet nie rozważa tej dziury w definicji między jedynką a zerem zmiana zdania (pomijając jego obecność) jest czymś niezrozumiałym. a łapiąc w rozbiegu przypadkową klamkę i nawet wpadając do obcego korytarza wcale nie musimy chwalić dnia dygając jak pacynka, ściągać butów i układać noskami w jednym kierunku nie musimy też wchodzić jak cielę do salonu i zapadać się jak sześciolatek w wysiedzianym fotelu przez takich jak my obstawieni lekko wyglądającymi stoliczkami do kawy gdy jej nawet nie pijamy. słuchając pospolitego hałasu sześciu odpłynęłam w dalekie krainy nieświadomości bez imion, twarzy, czasu, ni jakichkolwiek zależności bez ja , moje , teraz i echem odbijającego się DLACZEGO . rozszalały chaos krzyczący o usystematyzowanie w grafiku o buchalteryjne opisanie w liczbach i diagramach nagle sam się rozplątał supły puściły tak gładko i słodko jak cukier topiący się w wodzie wielk...