Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2012

mała kobietka

gdy tak biegam między kolejnymi linijkami w grafiku, nie mam czasu poczuć tej słonej nostalgii ani niepokoju o zapachu oceanu. w moim stylu jest pakowanie siebie w kilka minut w jeden poszarpany plecak bez zbędnych wzruszeń, czy rozważań po prostu zwinąć życie w tuzin ruloników. w głowie mi elfie oczy i przerażająco głośne nuty pompuję muzykę do mojej głowy żywię się pięknem, to moja belle epoque ona zaczyna się od machania chorągwią w geście kapitulacji a na niej drobnym drukiem napisałam, że surowość zamienia się w krytycyzm. i rysuję granice, nowe mapy ja-nieja bo to nie twoja sprawa, a ja spowiadać się nie muszę niczemu poza wiecznością w samym środku tego, co dopiero uczę się nazywać. ej, jestem dorosła i zaczyna mi świtać, co robię. nie budzę się w pokoju o pruskim błękicie na ścianach austriackiego wspomnienia które pięknie mi brzmiało i prześladowało nawet w tej z najpiękniejszych stolic bezwstydnie stercząc na szczycie skrzyżowania. teraz mogę wplątać włosy w pstrokaty turban ...

my, egzotyczni

istne tropiki coś jest ewidentnie nie-tak po linii prostej a przecież nic nie musi być logicznie jak ten policzek stojąc w parkingowej kałuży, kiedy spadł pierwszy śnieg przebijające się przez dym tytoniowy między dwojgiem ust 'ty mnie kochałaś' - oskarżenia potrafią być ciepłe jak mleko, które powinno przynieść sen na spuchnięte powieki. uparcie nie przychodzi. wygodnie oprzeć się o cudzą słabość ubrać silikonowe rękawiczki i poprzestawiać wyrzuty sumienia jeszcze wygodniej jest siedzieć w fotelu i patrzeć na te zabiegi ustawiać pionki tak, jak stać powinny według wizji niemojej ktoś o inną pytał? rozpoznałam kiedyś w sobie przyjaciela kochanka poezję. i'm your passenger.