Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2010

vonnegut

życie jest zabawne, kiedy się tylko przestać nad nim zastanawiać rili. szkoda tylko, że rozumie się to tylko raz na jakiś czas, potem znowu zapomina i odkrywa na nowo. wszystko krąży nieskończenie, każde odkrycie jest powielane i zawsze tak samo świeże i innowacyjne. ta gra jest prosta, gdyby nie fanty w postaci błyskotliwych amnezji. ‎przez całe życie naprawiałem radia (...) mózgi, które operował, były w gruncie rzeczy tylko odbiornikami nastawionymi na sygnały dobiegające całkiem skądinąd. może dlatego (ci ludzie) zajęli się czymś, czego nigdy przedtem nie robili, a równocześnie zmienili się jako ludzie, że zaczęli odbierać sygnały z innej stacji , a ona miała całkiem inne wyobrażenie o tym, co powinni robić i mówić. dead can dance - the carnival is over teraz rozumiem, radiogłowi

siłą rzeczy

jesień idzie wielkimi, szeleszczącymi krokami. będzie bardziej deszczowa, niż myślałam. niekończąca się mżawka wspomnień zamazująca obraz na oknach, parszywie zimny, krzywdzący wiatr wsuwający się między warstwy szalików i otulający się wokół szyi, wiecznie spuchnięte oczy czekające na zimowy sen, tępą apatię, przemoczone buty z zaciekami po bokach i rude, coraz dłuższe włosy. muszę obciąć te wspomnienia. pouśmiechajmy się, proszę, pochichajmy po pijaku i niech ci azjaci nas zjedzą w końcu. kolorowe rajstopki, pitu pitu, szare, nawet czarne krótkie paznokietki i już tuż. szczecin, toruń, ukraina i norwegia. uciekam obwieszona torbami po bokach, w których jest moje życie, uszczuplone o jakieś 70 parę kilogramów a dopełnione hektolitrami słonych łez oceanicznych. kółko się zatacza i znowu jestem tam, gdzie byłam. w obcym łóżku z cudzymi myślami. nie tu. king crimson - moonchild poklatkowane dni i niedokończone rozmowy. maratony pijackie i przypadkowe relacje. nie jestem pewna, co rob...