Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2011

list do p.

mi się wydaje, że zawsze w ten deseń odpowiadam "wszystko nabiera pożądanych kształtów i wymiarów", a ciągle jest ten sam stan, nieruchliwy i zupełnie w niczym nie nadzwyczajny. papka. odpowiedź pewnie też zależy od humoru. wczoraj powiedziano do mnie "ej, dziewczyno, pierdolnij wszystko i jedź z nami" i czasami sobie myślę, co by było wtedy. pewnie nic. jestem zbyt przypięta do bezpiecznych wydeptanych szlaków tych malutkich życiek, żeby wszystko fenomenalnie pierdolnąć. nawet moja przeprowadzka do hiszpanii tak naprawdę jest grzeczna i sformalizowana, uczelnia mi na to pozwala, żaden survival. to w moim stylu. ryzykować bezpiecznie, szaleć zdroworosądkowo. podróżowanie na stopa w wakacje po odległych wymarzonych krainach, by całe 10 miesięcy uczyć się i pracować, być "odtąd dotąd". oczywiście nie jest tak źle, jak wygląda, tak jakoś się napisało, luźny zlepek zdań i przemyśleń. to nudne, ale wiesz, czuję się trochę sama. te wszystkie mrzonki o wielk...

kroniki portowe

pierwszy prawdziwie prześwietlony dzień rozwiane włosy z wplecionym między kosmki słońcem w ukochanym mieście, ulubionych dzielnicach ten niepowtarzalny wietrzny gdańsk lubię na plaży przykrywać stopy rozgrzanym piaskiem patrzeć na samoistnie przewracające się karty stedowej książki albo poezji o niczym i wszystkim o momentach, zwiewności wietrznych uczuciach, wiecznych wichurach. musi minąć rok, pełen rok kalendarzowy, by pogodzić się z utratą drugiej osoby. to fakt. musisz się z tym pogodzić jestem zakochana w portowych miastach brodzeniu po kostki w pianie morskiej, otulaniu ciała bryzą, sklejonych solą warkoczach potężne mury imperium rzymskiego zbudują mi nowy dom tam moja skóra zrobi się słona i złocista, a włosy coraz dłuższe, choć już teraz leżące niesfornie na plecach kroniki portowe - tak powinno się to wszystko nazywać. mija rok.