mi się wydaje, że zawsze w ten deseń odpowiadam "wszystko nabiera pożądanych kształtów i wymiarów", a ciągle jest ten sam stan, nieruchliwy i zupełnie w niczym nie nadzwyczajny. papka. odpowiedź pewnie też zależy od humoru. wczoraj powiedziano do mnie "ej, dziewczyno, pierdolnij wszystko i jedź z nami" i czasami sobie myślę, co by było wtedy. pewnie nic. jestem zbyt przypięta do bezpiecznych wydeptanych szlaków tych malutkich życiek, żeby wszystko fenomenalnie pierdolnąć. nawet moja przeprowadzka do hiszpanii tak naprawdę jest grzeczna i sformalizowana, uczelnia mi na to pozwala, żaden survival. to w moim stylu. ryzykować bezpiecznie, szaleć zdroworosądkowo. podróżowanie na stopa w wakacje po odległych wymarzonych krainach, by całe 10 miesięcy uczyć się i pracować, być "odtąd dotąd". oczywiście nie jest tak źle, jak wygląda, tak jakoś się napisało, luźny zlepek zdań i przemyśleń. to nudne, ale wiesz, czuję się trochę sama. te wszystkie mrzonki o wielk...