pierwszy prawdziwie prześwietlony dzień
rozwiane włosy z wplecionym między kosmki słońcem w ukochanym mieście, ulubionych dzielnicach
ten niepowtarzalny wietrzny gdańsk
lubię na plaży przykrywać stopy rozgrzanym piaskiem
patrzeć na samoistnie przewracające się karty stedowej książki
albo poezji o niczym i wszystkim
o momentach, zwiewności
wietrznych uczuciach, wiecznych wichurach.
musi minąć rok, pełen rok kalendarzowy, by pogodzić się z utratą drugiej osoby.
to fakt. musisz się z tym pogodzić
jestem zakochana w portowych miastach
brodzeniu po kostki w pianie morskiej, otulaniu ciała bryzą, sklejonych solą warkoczach
potężne mury imperium rzymskiego zbudują mi nowy dom
tam moja skóra zrobi się słona i złocista, a włosy coraz dłuższe, choć już teraz leżące niesfornie na plecach
kroniki portowe - tak powinno się to wszystko nazywać.
mija rok.
Komentarze
Prześlij komentarz