parę prostych zasad:
spać kiedy się chce
okłady z kota wskazane, nawet szujowatego (to dla zdrowia psychicznego)
nie pić podczas posiłku, najwyżej pół godziny po
rano szklanka ciepłej wody z cytryną a potem ciepłe śniadanie
spacery, dużo spacerów (lepiej się oddycha, lepiej się śni)
i jak najszybciej zaszczepić się na grypsko.
dodam ponad wszystko: mniej nonszalancji i ignorancji w ogóle
i idzie jakoś przetrwać.
gdy wzroku nie przyćmiewa mi wżarte w kościec poczucie wyobcowania
zauważam, że wokół roi się od ludzi
ciepłych, zainteresowanych, chcących kontaktu
(może też są samotni w środku?).
moje chłodne spojrzenie łagodzą zwyczajne sprawy
zaproszenie na przechadzkę, wspólne jedzenie ciastek przy herbacie
nie odrzucam tych okazji ad hoc, jak przyszło mi robić
czekając na coś większego, goniąc za króliczkiem.
zamiast tęsknić biernie za zamkniętą przeszłością
próbuję chwytać to, co jest.
i myślę sobie:
może tak zaczyna się przyjaźń?

Komentarze
Prześlij komentarz