chciałam powiedzieć: 'pięć lat kurzenia się w szufladzie' co w moim posępnym stylu jest bardzo jednak to wszystko tak dusznym nie było. bywałam 'odtąd-dotad' i 'a-gdybym' momentami czasem łamałam kończyny skacząc do powinności próbowałam nawet udowodnić mgliste złożenia nie trudno dojść, że nie moje. i to tyle. teraz prostuję kręgosłup i patrzę w słońce ślepnę rozkosznie, milcząc. to mój osobisty antrakt. emily wells - let your guard down a może by tak wyruszyć odkryć nieodkryte? poukładać wszystko na półkach, opisać raz jeszcze kartony i na śmieci wynieść wychodzone latami buty które zdobi mapa zacieków i przetarć. może to ten unikalny moment, by dać sobie przestrzeń na oddech rozsunąć kruchą klatkę i zachłysnąć się życiem obrysować siebie ponownie. potrzebuję pobyć nago z kosmosem w nieskończoną ilość migotliwych oczu i wpiąć komety w suche włosy. na boso chodzić po pokoju swojej głowy znaleźć pierwiastek boga w swojej marno...