the xx - crystalised go slow brakuje mi menelskich czasów, gdzie nie było strojenia, tylko każda z nas wrzucała na siebie szmaty, pozszywane po swojemu, kolorowe, poplamione, za duże i bufoniaste. nie mam z kim tak się nosić i stroić wieszaków, wszyscy są pretensjonalni, modni i wymuskani jak azjatyckie cipki. dlatego dzisiaj topię się w wielkiej koszuli w kratę, mam sweter po kolana, kolorowo-pojebane kolczyki, fioletowe okulary i szerokie spodnie, nie h&mowe rurki. wciągnę jeszcze zniszczone i zabłocone robin hoodki i jakiś kaszkiet. i setki tysięcy zeszytów obklejonych z dziwacznymi zapiskami zewsząd, materiałowe szmaciane torby na pomysły, coraz to bardziej pierdolaste. jeszcze brakuje picia kawy na warsztatach filmowych, papierosa za papierosem między kadrami i pochodu po długiej w stroju pipi lansztrung z codziennym wielkim jabłkiem. zdarte lakiery z ogromnych pudeł na krótkich paznokciach. chyba czas na wizytę w szczecinie. goOoOo slow.