zawsze pustka skrzypi we mnie wtedy, gdy nasłuchuję zbyt wielu głosów
nie siwiejących, acz szarych głów
tych wszystkich półobcych, półprzechodniów, co wpadają mi pod nogi
na słowa.
to jak kroki w starym domu nocą
tęskniące nowych tajemnic.
gdzie ukryły się te drzwi rozsuwające cegły ściany
od niemal ćwierćwieku ich nie widziałam.
złapałabym w słoik wydech twego zgrzanego ciała
i patrzyła na pajęcze plamy muskające szkło.
może ta mapa wytłumaczy mi czym jest
hałaśliwy zlepek zdań, który wydychasz.
przeżuwam te myśli, badam podniebieniem ich smak
bo chcę słownika, który przetłumaczy to,co w tobie świszczy
przyjacielu.
nasze języki się splątały iście babelsko.
a nadgorliwość papkę wymieli
mielę, mielisz, muł.
woelv - gris
wiedza jest czysto teoretyczna
absurdalna w swoim ograniczeniu do praw i kazusów
ubiera się w gruby pancerz, co by emocje skóry nie drasnęły
kryje swoje kształty, jak zakompleksiony adolescent
a gdy głowa organicznieje zgubienie jednego słowa burzy wyświechtaną wypowiedź
frazes tłumaczący świat.
z wiekiem pozostaje intelektualna samotność - niemoc wyrażenia siebie w pogoni za samoakceptacją.
mądrość za to naga jest
i żaden tłum jej nie straszny.
jest ciepłym uśmiechem pomarszczonego człowieka, który wie, na czym świat stoi
i czuje to,
czuje tak bardzo, jak żadne księgi o tym nie pisały.
o tym mówił człowiek.
najpiękniej, wrzeszcz
Komentarze
Prześlij komentarz