Przejdź do głównej zawartości

uważaj

miałam usta pełne wody, aż na polikach strzeliły pąki przekrwionych kwiatów
a otwartymi szeroko oczyma wciąż sączyła się paskudna wizja rzeczywistości.
nadciągnęły do baśniowej kaszubskiej krainy ciemne chmury
a ja postanowiłam iść w deszcz
sama przecież o to się prosiłam.
zamieniłam się w manekina o ziemistej cerze
czasem muskało moją skórę ciepło pojedynczej łzy
i to tyle
garść tabletek i biały sufit z tańczącą grą cieni.
niezwykle smutny i piękny zarazem czas
- zupełnie jak muzyka.
znalazłam swoje drzewo i siebie wyrysowaną w jego postaci
znalazłam dom w Bukowinie, który mogłabym uratować, wypełnić i tworzyć
a pod jego żółtymi drzwiami coś, czego już nie szukałam
absolut
zapewnienie miłości.
każdą z decyzji podjęłabym ponownie
nawet te, które kosztowały mnie nieludzkiej siły
jesteśmy siłaczami, mała
zawsze byłyśmy.


po raz pierwszy zamieszkaliśmy przy ulicy Wyspiańskiego, zupełnie nieprzypadkowo
nie bez powodu też wesele tegoż autora było tłem do wspólnie tkanej historii
by w końcu ukazać się w swojej lśniącej od potu okazałości
wirując nieznośnie, szaleńczo, bez pamięci i kontroli
w ciemnej stodole stojącej wilgotnymi belami, z dusznością letniego powietrza zapowiadającego burzę,
w plecionym kłosami wianku i wypastowanych martensach
z nami w rolach głównych.
panna nikt już zmieniła swoje inicjały, gdzieś po drodze zgubiła też ciężar międzypokoleniowych skryptów
a wymyślony nieznajomy stał się najbliższym z realnych.

Einstürzende Neubauten - The Garden from neubauten.org on Vimeo.


uważaj o co prosisz, bo jeszcze możesz to dostać

tak więc pracuję w materii, w której chciałam się spełniać
rozwijam się bezustannie, nie rozdrabniając się na nie moje treści
zamiast składać ręce w świątecznej eucharystii, medytuję odcięta od doczesności
a za chwilę pakuję swoje rzeczy i przewożę je do miasta, w którym zwykłam się chować, gdy już nic nie było znajome
sama ruszając w miejsce, które kiedyś ochrzciłam najpiękniejszym kawałkiem świata.
jestem podmiotem
jestem kobietą
jestem ja.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

prosto

parę prostych zasad: spać kiedy się chce okłady z kota wskazane, nawet szujowatego (to dla zdrowia psychicznego) nie pić podczas posiłku, najwyżej pół godziny po rano szklanka ciepłej wody z cytryną a potem ciepłe śniadanie spacery, dużo spacerów (lepiej się oddycha, lepiej się śni) i jak najszybciej zaszczepić się na grypsko. dodam ponad wszystko: mniej nonszalancji i ignorancji w ogóle i idzie jakoś przetrwać. gdy wzroku nie przyćmiewa mi wżarte w kościec poczucie wyobcowania zauważam, że wokół roi się od ludzi ciepłych, zainteresowanych, chcących kontaktu (może też są samotni w środku?). moje chłodne spojrzenie łagodzą zwyczajne sprawy zaproszenie na przechadzkę, wspólne jedzenie ciastek przy herbacie nie odrzucam tych okazji ad hoc, jak przyszło mi robić czekając na coś większego, goniąc za króliczkiem. zamiast tęsknić biernie za zamkniętą przeszłością próbuję chwytać to, co jest. i myślę sobie: może tak zaczyna się przyjaźń?

pot i flegma

gdy rzeczywistość wymaga mobilizacji a wyzwania rysują się na horyzoncie jak ostre noże wyłączam guzikiem na karku czucie. idę przed siebie jak naćpany żołnierz i robię to, co do mnie należy. zawsze tak samo - z prostym przedziałkiem i w wypolerowanych sztybletach. po wszystkim robi się głucho, a powietrze zastyga ciepłe i gęste a ja powoli zaczynam oddychać. pierwszy głęboki oddech wypełnia płuca po same obojczyki, krew zaczyna krążyć, aż dociera do bladych i zimnych tkanek nabieram ludzkich kolorów, łagodnieją moje kontury. chcę już iść dalej, włączyć kolejny bieg, ale czasami tak się nie da czasem moje ciało jest mądrzejsze i robi wbrew temu, co jaśnie homunculus prawi pokazuje swoją wyższość nad zadufaniem wiecznie głodnego człeka i gorączkuje, dławi kaszlem, omdlewa żeby w końcu wywalczyć trochę bezcelowości i dryfowania. więc jestem: zlana potem, rzygająca flegmą, spuchnięta jak zepsute jabłko znowu musiałam tutaj zajrzeć, żeby zrozumieć, że nigdzie nie muszę pę...

chicago

sufjan stevens - chicago ku wolności