ciąg dalszy historii, której niby nie było, wystarczyło 'pstryk'
wszystko ma nazwy przypadkowe, chwilowo przyssane do mojej głowy, nic więcej
to na tyle wyjaśnienia, teraz idziemy dalej.
radiohead - house of cards
dopada mnie coś nierealnie nudnego, myśl myśl myśl, która rozsadza głowę, są ich miliony, a jeśli mowa o działaniu, to nic. uderzyłam głową o beton, chwilę pokwiliłam, ale zbudziło mnie to niesamowicie. obojętność do teraźniejszości stworzonej to pierwszy krok do zmian. wychodzę po angielsku i jakoś nie jest mi z tym źle. potrzebuję wyjechać, setki kilometrów naciągają kable między głową a niby-ważnymi sprawami, a jak już się zerwą, to jasne jest wszystko. nie chodzi już nawet o czas, tylko odległość, inny punkt siedzenia. i te godziny w pociągu w swoim towarzystwie wyłącznie i niesamowite poczucie, jak wszystko schodzi, jest daleko i mniej ważne. toruń, poznań, szczecin, hawaje oslo. nosi mnie niezmiernie, jakbym chciała powiedzieć coś ważnego, ale nie wiem, co i komu.
a być z kimś to nie tylko wtedy, gdy wygodnie. nie widzę sensu w grafikach, dawkowaniu uczuć i niesłuchaniu. zawsze czerpałam garściami, szukałam absolutu, nienawidzę półśrodków. piękny matematyku, oblicz to wszystko.
o ironio, dzisiaj najbardziej depresyjny dzień w roku. tylko, że ja mówię inaczej.
wszystko ma nazwy przypadkowe, chwilowo przyssane do mojej głowy, nic więcej
to na tyle wyjaśnienia, teraz idziemy dalej.
radiohead - house of cards
dopada mnie coś nierealnie nudnego, myśl myśl myśl, która rozsadza głowę, są ich miliony, a jeśli mowa o działaniu, to nic. uderzyłam głową o beton, chwilę pokwiliłam, ale zbudziło mnie to niesamowicie. obojętność do teraźniejszości stworzonej to pierwszy krok do zmian. wychodzę po angielsku i jakoś nie jest mi z tym źle. potrzebuję wyjechać, setki kilometrów naciągają kable między głową a niby-ważnymi sprawami, a jak już się zerwą, to jasne jest wszystko. nie chodzi już nawet o czas, tylko odległość, inny punkt siedzenia. i te godziny w pociągu w swoim towarzystwie wyłącznie i niesamowite poczucie, jak wszystko schodzi, jest daleko i mniej ważne. toruń, poznań, szczecin, hawaje oslo. nosi mnie niezmiernie, jakbym chciała powiedzieć coś ważnego, ale nie wiem, co i komu.
a być z kimś to nie tylko wtedy, gdy wygodnie. nie widzę sensu w grafikach, dawkowaniu uczuć i niesłuchaniu. zawsze czerpałam garściami, szukałam absolutu, nienawidzę półśrodków. piękny matematyku, oblicz to wszystko.
o ironio, dzisiaj najbardziej depresyjny dzień w roku. tylko, że ja mówię inaczej.
Komentarze
Prześlij komentarz