"Nie angażuję się w rozmowę o labiryntach ludzkiej natury. Dyskusje o jej trudnym do zdefiniowania bogactwie są warte prostackich odkryć: Świat mężczyzn z Marsa, skomplikowane kobiety. Słowa rozmnażają się w naszych ustach przez kopulację jęzora z bezradnością. Kobiety, mężczyźni jesteśmy jednakowo bezduszni i bezpłciowi. Kawałki mięsa polane hormonalnym sosem. Hormony nadają seksualny smak naszym ciałom. Przerabiają nas w dwupłciowe stwory podniecone cudzym mięsem cycków, waginy, penisa. Uwolnieni z cyklicznej rui pieprzylibyśmy się bez przerwy. Ale nie należymy już do natury. Jesteśmy ruchomymi, rozgadanymi wieżami Babel. Wynosimy bezwstydnie pod niebiosa miłość i z braku wzajemnego porozumienia rozsypujemy się w psychiczne ruiny. Horodyński stracił Ulę za wcześnie, przed zburzeniem swoich wyobrażeń o niej, stąd tęsknota. Albo oszukuje sam siebie, bo nigdy jej nie kochał. Używał do ukrycia homoseksualnych ciągot. Co za różnica? Miłość, homo czy hetero, jest mezaliansem genitaliów z duszą."
"Ludzie mają rodziny, zwłaszcza kobiety. Rodzinność jest ich drugą naturą, ale. Właśnie to "ale". W Szwecji powiązania rodzinne nie są klątwą rzuconą na pokolenia. Nie dźwiga się niedoli dziadków i wujków. Tam jest najczystszy Bergman. Związki, egzystencja mogą być oczyszczone z zabrudzeń żyćka. Wiadomo, co do kogo się czuje. W Polsce rodzinny, międzyludzki mętlik. Kto utrzymuje rodziców, kto zajmuje się teściami, ile kto zarabia, gdzie ma mieszkać. I tak to, co było między dwojgiem kochających się ludzi, szybko zanika, zarzucone rodzinnymi problemami, gratami na przechowanie. W Szwecji minimum socjalne. W Polsce minimum egzystencjalne - jakoś przeżyć w prowizorce uczuć. Ale w Polsce nic nie jest do końca prawdziwe, ani tragedia, ani komedia. Bo tu nie ma treści ani formy, jest tylko fasada; fasadowy komunizm, parodia katolicyzmu. Polski tragizm prowizorki pokrywa więc komizm. Kto jest najsłynniejszą miłosną parą kraju rodzinnych wartości i kultu papieża? Dziewczyna o wyglądzie, manierach gwiazdy soft porno i jej narzeczony satanista rozrywający publicznie Biblię. Nie ma gazety, gdzie bym nie natknął się na tę parę. My, naród polski, projektujemy na nią naszą frustrację, skryte marzenia: być jak oni. Napluć na wiarę, tarzać się w różowym, silikonowym porno. Groteskowy Książę Ciemności i Dupcia - rodzice chrzestni współczesnego polskiego mentalu."
Watched it burn, burn watched it burn
all is forgiven
a co ja? jak mi się układa? jak puzzle. coś pasuje, a coś nie. i tak bez końca. bez słońca. tak o. zdarza mi się pobrudzić komuś kurtkę, popatrzeć w twarz czarnymi oczami, nie wrócić do domu, liczyć do tysiąca, zjeść włoską kolację, bawić się z mewami. chyba zdjęłam maskę, a myślałam, że jest odwrotnie, i to jestem właśnie ja. co gorsza, wiem w końcu, że trafiam na popapranych maminsynków, którzy kochają za bardzo siebie, a nie mnie. jestem wyszkolona.
Komentarze
Prześlij komentarz