Przejdź do głównej zawartości

danger little stranger


joy division - transmission
jestem taka mała a mam taki duży plecak. także. wpakuję do niego szczoteczkę do zębów, a reszta miejsca na pomysły i muzykę. toruń już tuż, zjaram się i pójdę do planetarium. na pewno spotkam boga, albo jakąś nieskończoność, ABSOLUT tak! zatopię się w podłogę, jak w najmiększą z poduch, zassie mnie jak tą pompą właśnie. TAKŻE!
you are danger little stranger
i ruszasz się jak epileptyk, lovely
śniło mi się, że wpadłam w kompletną panikę, bo nie umiałam przejść kilku metrów i ominąć sofy. gdy na nią stanęłam, zapadła się i zjadła mnie. kiedyś miałam plan wrosnąć w łóżko, żuk by mnie karmił, a ja bym czasami coś mówiła i ładnie pachniała. gdzieś to widziałam, podlewali nawet tę roślinę. to babcia chyba była.
znowu nabroiłam. tupanie nic nie daje. KURWA
die antwoord - enter the ninja
lubię, jak wysiadam z auta, a on mówi "yo, girl" chrypliwym głosem. trochę za dużo macham głową, jak przeklinam, a on za to rękoma, jak coś tłumaczy. no i co. i am butterfly.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

prosto

parę prostych zasad: spać kiedy się chce okłady z kota wskazane, nawet szujowatego (to dla zdrowia psychicznego) nie pić podczas posiłku, najwyżej pół godziny po rano szklanka ciepłej wody z cytryną a potem ciepłe śniadanie spacery, dużo spacerów (lepiej się oddycha, lepiej się śni) i jak najszybciej zaszczepić się na grypsko. dodam ponad wszystko: mniej nonszalancji i ignorancji w ogóle i idzie jakoś przetrwać. gdy wzroku nie przyćmiewa mi wżarte w kościec poczucie wyobcowania zauważam, że wokół roi się od ludzi ciepłych, zainteresowanych, chcących kontaktu (może też są samotni w środku?). moje chłodne spojrzenie łagodzą zwyczajne sprawy zaproszenie na przechadzkę, wspólne jedzenie ciastek przy herbacie nie odrzucam tych okazji ad hoc, jak przyszło mi robić czekając na coś większego, goniąc za króliczkiem. zamiast tęsknić biernie za zamkniętą przeszłością próbuję chwytać to, co jest. i myślę sobie: może tak zaczyna się przyjaźń?

pot i flegma

gdy rzeczywistość wymaga mobilizacji a wyzwania rysują się na horyzoncie jak ostre noże wyłączam guzikiem na karku czucie. idę przed siebie jak naćpany żołnierz i robię to, co do mnie należy. zawsze tak samo - z prostym przedziałkiem i w wypolerowanych sztybletach. po wszystkim robi się głucho, a powietrze zastyga ciepłe i gęste a ja powoli zaczynam oddychać. pierwszy głęboki oddech wypełnia płuca po same obojczyki, krew zaczyna krążyć, aż dociera do bladych i zimnych tkanek nabieram ludzkich kolorów, łagodnieją moje kontury. chcę już iść dalej, włączyć kolejny bieg, ale czasami tak się nie da czasem moje ciało jest mądrzejsze i robi wbrew temu, co jaśnie homunculus prawi pokazuje swoją wyższość nad zadufaniem wiecznie głodnego człeka i gorączkuje, dławi kaszlem, omdlewa żeby w końcu wywalczyć trochę bezcelowości i dryfowania. więc jestem: zlana potem, rzygająca flegmą, spuchnięta jak zepsute jabłko znowu musiałam tutaj zajrzeć, żeby zrozumieć, że nigdzie nie muszę pę...

chicago

sufjan stevens - chicago ku wolności