Przejdź do głównej zawartości

a girl like you

Właściwie to nie mam nic do powiedzenia i chciałam się tym pochwalić. Dobrze nie mieć nic do powiedzenia, znowu muzyki słuchać można bez żadnych dystraktorów. Jest kopikomicznie, ludzie przedstawiają się etykietami, a ja muszę przytakiwać opowieściom o złośliwym sąsiedzie, który zasysa rodzinę pompą basenową albo o rodzicach okiełznanych cennikiem spożywczym. I zaczynam czuć senną zimę gdzieś tam daleko, bo chce mi się nosić kolorowe sukienki. Chce mi się malować. Wielkie, napęczniałe kwiaty w wannie.

microphones/mount eerie - solar system
Kręć się, kręć!
Niemiłosierne pomieszanie z poplątaniem i to nie włosy moje. Moje życie teraz już się rozpoczworzyło, jakby cztery strony świata i co ciekawe, w każdym kierunku idę równocześnie, a jak stoję to nie ma mnie nigdzie. Mogłabym nastawić winylową płytę aby zacinała się co kilka sekund w tym samym momencie, jak ta piosenka. Właśnie takie ślady zostawiam w życiach ludzi, nie wiem, dlaczego.
i've never known a girl like you before
słyszałam to setki tysięcy razy i chciałabym chyba, żeby ktoś mi powiedział - jesteś jak inne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

prosto

parę prostych zasad: spać kiedy się chce okłady z kota wskazane, nawet szujowatego (to dla zdrowia psychicznego) nie pić podczas posiłku, najwyżej pół godziny po rano szklanka ciepłej wody z cytryną a potem ciepłe śniadanie spacery, dużo spacerów (lepiej się oddycha, lepiej się śni) i jak najszybciej zaszczepić się na grypsko. dodam ponad wszystko: mniej nonszalancji i ignorancji w ogóle i idzie jakoś przetrwać. gdy wzroku nie przyćmiewa mi wżarte w kościec poczucie wyobcowania zauważam, że wokół roi się od ludzi ciepłych, zainteresowanych, chcących kontaktu (może też są samotni w środku?). moje chłodne spojrzenie łagodzą zwyczajne sprawy zaproszenie na przechadzkę, wspólne jedzenie ciastek przy herbacie nie odrzucam tych okazji ad hoc, jak przyszło mi robić czekając na coś większego, goniąc za króliczkiem. zamiast tęsknić biernie za zamkniętą przeszłością próbuję chwytać to, co jest. i myślę sobie: może tak zaczyna się przyjaźń?

pot i flegma

gdy rzeczywistość wymaga mobilizacji a wyzwania rysują się na horyzoncie jak ostre noże wyłączam guzikiem na karku czucie. idę przed siebie jak naćpany żołnierz i robię to, co do mnie należy. zawsze tak samo - z prostym przedziałkiem i w wypolerowanych sztybletach. po wszystkim robi się głucho, a powietrze zastyga ciepłe i gęste a ja powoli zaczynam oddychać. pierwszy głęboki oddech wypełnia płuca po same obojczyki, krew zaczyna krążyć, aż dociera do bladych i zimnych tkanek nabieram ludzkich kolorów, łagodnieją moje kontury. chcę już iść dalej, włączyć kolejny bieg, ale czasami tak się nie da czasem moje ciało jest mądrzejsze i robi wbrew temu, co jaśnie homunculus prawi pokazuje swoją wyższość nad zadufaniem wiecznie głodnego człeka i gorączkuje, dławi kaszlem, omdlewa żeby w końcu wywalczyć trochę bezcelowości i dryfowania. więc jestem: zlana potem, rzygająca flegmą, spuchnięta jak zepsute jabłko znowu musiałam tutaj zajrzeć, żeby zrozumieć, że nigdzie nie muszę pę...

chicago

sufjan stevens - chicago ku wolności