all, we ever wanted was everything.
all we ever get was cold.
EVERYTHING
leczę się rozplątywać supły, robię na drutach, dziergam nową siebie. tuptam po śniegu w trampkach, które wychodziły mi piękne życie. toporne kroki zamieniły się w lekkość bytu, zahukanie w pewność siebie a mysi pisk w papierowy sukces. w nich nauczyłam się stepować, superbabka. jednak ich przyczepność ma swoje granice. nigdy nie umiałam tańczyć na kłodach sunących z nurtem rzeki. chyba nawet byłam pod wodą dłużej, niż 3 minuty.
get up, eat jelly
sandwich bars and barbed wire
SQUASH EVERY WEEK INTO A DAY
o ile łatwiej jest być pogodnym. nie węszyć spisków, nie czekać aż spadnie lodówka z nieba prosto na głowę. zarobaczałam od środka, bezwiednie i stopniowo. stałam się patologiczna dopiero, jak poznałam to słowo. dojrzewało jak wiśnie w słońcu, żadna sroka łaskawie mnie nie zjadła. i teraz mogę już tylko to zmienić, albo się ukrzyżować na słupie telegraficznym, jako przestroga dla dzieci neo. co jest bardziej prawdopodobne?
niedługo zacznę stroić się w dodatki. najpierw nastroję siebie.



gdyż
JESTEM AUTENTYCZNA.

Komentarze
Prześlij komentarz