twoja ambiwalencja nieludzko mnie kołuje
zawieszona jak na iglastej gałązce, w kolorowej sukience i brokatowych trzewikach, z półroześmianą buzią
rumianymi polikami i suchymi włosami
czekałam całą zimę, by spaść z łoskotem na wypolerowany parkiet
rozbić się, jak sok malinowy
malinowe buty
pokleić wszystko dookoła, zostawić słodkie ślady.
spektakularna ucieczka
w hałasie pogrzebowych fajerwerków i plątaninie wyrzyganego confetti
poseplenię o reszcie historii wam do uszek, powpinam nocą we włosy błyskotki o zapachu oceanu.
wyciągnęłam z szafy odpustowe białe lakierki, symbol mojej męskości
lekkie buty do uciekania
pakuję więc życie w jedną walizkę, ścinam rudawe wspomnienia i zapinam kołnierz ciasno pod gardło.
długo nie będziemy oddychać.
popatrz jak mnie nie ma.
Komentarze
Prześlij komentarz