- co będzie potem?
- nie wiem

pewne rzeczy po prostu nie mijają
jedynie noszą w sobie potencjał zmiany
w marnym geście pocieszenia.
wryte w mięso ciężkie kajdany pewnego dnia zrastają się z kośćmi
są potem jak toporna i brzydka biżuteria, której nigdy nie ściągniesz
zapominasz o niej czasami, by znowu odkryć znudzenie
że nie byłam wtedy tym, kim teraz chcę bym była.
ale
czy to ma jakieś znaczenie?
pomijając, że poszukiwany klucz leżał na dnie mojej kieszeni
to drzwi nigdy nie były zamknięte
puk puk, niespodzianka.
zajęło mi to połowę moich tchnień
które winnam zamienić w słowa, a te w rozmowę dwojga ludzi
całych tłumów szemrzących o absolucie, który można dotknąć i posmakować.
tych niebanalnych ludzi spotyka się w życiu parę razy, w najdziwniejszych momentach
i zawsze takich
oni - drażniąco surowi, bezkreśnie autentyczni i powyginani w abstrakcyjnych pozach
wywróceni na drugą stronę lub zwinięci do środka
są jak chodzące dzieła sztuki
niemyte dusze
unikaty.
trwam w kojącym wzruszeniu przez odkrycia, które przez cały ten płynny czas mnie otaczały
nie znałam tego transcendentnego, ostatecznego języka
byłam ślepa na poszlaki, błądziłam niewydeptanymi ścieżkami
a odpowiedzi grały we wszystkich dźwiękach, mieniły się w mijanych obrazach, tliły w unoszących się zapachach.
zakochałam się w życiu, na zabój.
i wszystko krzyczy: winne versa!
za to, co przyszło.
sztuka to broń naładowana przyszłością
Komentarze
Prześlij komentarz