więcej rozlewam wokół siebie atramentu, niż wstukuję myśli w cybernetyczny świat. taka już moja uroda - swoje słowa rozdaję, zamiast je dla siebie trzymać. one tworzą się i puszczam je wolno, bo takie też być powinny - ulotne i nieposkromione. w tej materii nigdy nie dotykała mnie żadnego rodzaju chciwość. zawsze bliższe było mi doświadczanie, smakowanie i tworzenie niż posiadanie, kolekcjonowanie, chowanie. czasami zapominam przez to o swojej historii - jak ona tak naprawdę brzmi. potrzebowałabym pomocy tych wszystkich adresatów, aby stworzyć chronologiczną całość. niekiedy korci mnie by zaryzykować tego przedsięwzięcia w poszukiwaniu sensu, a potem nim złapię tę myśl tańczę już zupełnie gdzie indziej. tak jak teraz. jeszcze ciężkim oddechem przypominam sobie nieznośny stan plateau, spleen o zapachu morza, a teraz przebudzam się i po przetarciu oczu widzę nową przestrzeń wokół siebie, zupełnie nie wiedząc kiedy i kto ją wybudował. wychodzi na to, że moje ręce składały kawałek po kawałku, szkiełkiem do szkiełka nową strukturę. telefon dzwoni nowym dla oczu numerem, ktoś pyta jak się mam, mówi, że tęskni. odwiedzam jeszcze nieznane mi przed dwoma laty mieszkania, jestem ciocią dla dzieci, których nigdy bym nie spotkała. stworzyłam nową mikrostrukturę, która przede wszystkim pokazuje mi, że nie jestem i nie będę sama, a ludzie są piękni i wyjątkowi na każdym skrawku tej dzikiej krainy. widzę to w pełni dopiero, gdy czas ponownie poskładać do pudeł swoje rzeczy i wrócić tam, gdzie historia - każda możliwa historia mojego życia - się zaczęła. więc zataczam koło i wracam do rozwrzeszczanego miasta.
wiedząc to wszystko, mogę się z nim zmierzyć.
mark pritchard - beautiful people (feat. thom yorke)
dziękuję piękni niznajomi
wiedząc to wszystko, mogę się z nim zmierzyć.
mark pritchard - beautiful people (feat. thom yorke)
dziękuję piękni niznajomi
Komentarze
Prześlij komentarz